niedziela, 28 czerwca 2015

Od Jared cd Kiara

Słuchałam muzyki z pół przymkniętymi oczami. Nagle poczułam piżmowy zapach wilka, przytłumiony przez mój ludzki nos, ale i tak wyraźniejszy niż dla zwykłego człowieka. Wyłączyłam piosenkę i spojrzałam w kierunku jego źródła. Niedaleko stała biała wilczyca, która przyglądała mi się z zaciekawieniem. Usłyszałam cichy pomruk dochodzący z jej gardła, a potem biała zniknęła między drzewami. Zerwałam się do biegu, przy pierwszym kroku poczułam lekkie mrowienie gdy moje ciało zmieniało się w wilcze. Cały proces trwał ledwie sekundę i już po chwili biegłam jako czarno - rudy cień wśród drzew. Lekko niczym pradawny duch lasu przemierzałam mroczną puszczę, czułam jej wspaniały zapach, który mogła bym wąchać zawsze. Biegłam po tropie wilczycy, aż znalazłam się na niewielkiej słonecznej polance. Mimowolnie zwolniłam przekraczając linię drzew. Trawa kołysała się sennie, niesiona podmuchami wiatru. Wśród niej dostrzegłam kilka kwiatków, które pachniały tak słodko że aż mdliło. Podeszłam śmiało do wilczycy i lekko machnęłam ogonem, by wiedziała że nie przychodzę walczyć. Takie standardowe wilcze przywitanie. W kącikach pyska wilczycy zatańczył uśmiech. 
- Cześć. - powiedziałam, choć trudno nazwać to rozmową skoro była to wysłana do niej myśl. 
- Hej, jak się nazywasz? - spytała. Widziałam jak wącha powietrze zapamiętując mój zapach. 
- Jared Shelton, a ty? - odpowiedziałam. Zauważyłam że dziewczyna nie jest z tych co noszą sukienki, choć trudno było wyczuć to z jej wilczej postaci. 
- Kiara Carver. - zastrzygła uszami. - Chcesz się przebiec? - zapytała, jakby nie mogła doczekać się aż ruszymy. 
- A niby po co jestem w wilczej postaci? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Też miałam ochotę stać się rozmazaną smugą wśród drzew. Wilczyca nie odpowiedziała, tylko wystrzeliła z powrotem do lasu. Tym razem dotrzymałam jej kroku. Biegłyśmy razem przeskakując zarośla, płosząc małe zwierzęta i klucząc między drzewami. 


<Kiara?>

sobota, 27 czerwca 2015

Od Kiary cd Jared

Chodziłam po podwórku, miałam swój instynkt i nie musiałam prosić o oprowadzanie. No ale chyba warto by było poznać chociaż jedną osobę. Zwróciłam by poszukać Isabel. Już z daleka widziałam że leży na murku. Zwyczajny człowiek by tego nie widział, ale ja miałam moje super zmysły. Podeszłam do niej, gdy mnie zobaczyła od razu wstała.
-Zmieniłaś zdanie?- spytała.
-Można tak powiedzieć.- mruknełam.
-To co chcesz zobaczyć?
-Możesz mi pokazać co chcesz.
-Dobra.
*PO ZWIEDZANIU WSZYTKIEGO*
-I to by było na tyle.- Nareszcie skończyliśmy to zwiedzać.
-Dobra dzięki.- mruknęłam.
-Który masz pokój?- spytała. Jeszcze będzie zadbać pytania.
-Siedem.
-Spoko.- odwruciłam się, zmieniłam się w ułamku sekundy w białego wilka. Mam super zmysły gdy jestem człowiekiem, a co dopiero gdy jestem wilkiem! Zaczęłam biec przez sibię, do lasu. Chciałam być wolna, ludzkie ciało mnie ogranicza, ale wilcze, to jest coś! Kątem oka dostrzegłam jakąś dziewczynę która siedziała na przewalonym drzewie. Cicho mruknęłam, czułam od niej wilka, tak samo dzikiego. Ona zrozumiała o co mi chodzi. Nie patrzyłam czy będzie biec za mną, nie zatrzymałam się. Biegłam dalej. Byłam bardzo szybka, byłam tylko białą smugą. Zatrzymałam się dopiero na małej polanie. Czekam na tą dziewczynę.

<Jared?>

Od Jared

Gapiłam się na wielką żelazną bramę, oddzielającą Akademię od reszty świata. Wiatr targał moim ubraniem i włosami, które wpadały mi do oczu, jakby chciały zrobić mi na złość. Odetchnęłam głęboko, wciągając do nosa resztki świeżego powietrza, pachnącego roślinnością i nieuchronnie zbliżającym się deszczem. Nie wiedziałam czego spodziewać się po tym miejscu ... jak przyjmą takie dziwactwo jak ja? Słyszałam wprawdzie że jest to szkoła dla takich dziwolągów, ale i tak byłam pełna obaw. W końcu bycie pół - wilkiem to nie sielanka. Przełknęłam ślinę i zacisnęłam dłoń na chłodnej rączce walizki. I tak nie mam wyboru. Upomniałam siebie w myślach. Podeszłam bliżej bramy i otworzyłam ją. Metal w dotyku był zimny i nieprzyjemny, a zawiasy lekko zaskrzypiały przy otwieraniu. Ktoś powinien je naoliwić. Weszłam na żwirową ścieżkę, która prowadziła wprost do wielkiej budowli z szarego kamienia, przywodzącej na myśl zamek. Moje kroki były najgłośniejszym dźwiękiem w okolicy, kiedy żwir chrzęścił mi pod stopami. Po minucie marszu stanęłam przed chyba stuletnimi dębowymi na moje oko drzwiami. Mimo przeczucia że to wręcz zabytek, były lśniące i zadbane. Na środku miały złotą tabliczkę z napisem: Magicules Creaturis Academy, napisanym z mnóstwem zawijasów przy każdej literce. Otworzyłam wrota, które uchyliły się bez najmniejszego szelestu. Przekroczywszy próg znalazłam się w ogromnym korytarzu. Ściany były zielono - błękitne, a podłoga brązowa. Sufit mógł pochwalić się śnieżnobiałym kolorem i brakiem choćby plamki brudu. Podziwiają piękno tego miejsca, zaczęłam szukać gabinetu dyrektora. Nie było to takie łatwe. Budynek miał kilka pięter, masę korytarzy i jeszcze więcej drzwi, a ponadto schody prowadzące najprawdopodobniej do piwnicy. Wyrwało mi się ciche westchnienie. Gabinet znalazłam o wiele szybciej niż zakładałam. Mimo iż nikogo nie widziałam na korytarzu, to z łatwością rozpoznałam że ciemne, prawie czarne drzwi to te których szukam. A może sprawiła to tabliczka z napisem Dyrekcja. Lekko zastukałam w drzwi, niepewna czy dźwięk było słychać po drugiej stronie. Chwyciłam klamkę i otworzyłam drzwi. Kiedy weszłam owiał mnie zapach starego papieru, kredy, drewna i atramentu. Mężczyzna siedzący za biurkiem przerwał pisanie w jakimś dzienniku o czerwonej skórzanej okładce. Spojrzał na mnie i już myślałam że zjawiłam się nie w porę gdy na jego twarz wypełzł uśmiech.
- Dzień dobry, jestem Jared Shelton. - przedstawiłam się.
- Witaj panno Shelton. Zapewne przyszłaś by otrzymać klucz do pokoju, prawda? - powiedział, zerkając na pistacjową walizkę, która mówiąc łagodnie nosiła ślady użytkowania.
- Tak. - odpowiedziałam, lekko się uśmiechając by atmosfera nie była taka ciężka. Nie wiem czemu obcy ludzie lekko mnie onieśmielają. Nigdy nie wiem co zrobić by wypaść jak najlepiej. Nerwowo wygładziłam granatowo - białą sukienkę. Mój jedyny w miarę przyzwoity strój.
- W takim razie tutaj masz plan lekcji i klucz. - podał mi obie rzeczy do ręki. Zerknęłam na klucz; nr. 5.
- Dziękuję. - odpowiedziałam i wyszłam z gabinetu. Ruszyłam prosto do pokoju by zostawić walizkę i rozpakować się. Pokój numer pięć, mieścił się na pierwszym piętrze do którego prowadziły duże drewniane schody, jak w jakiejś średniowiecznej rezydencji. Otworzyłam drzwi i znalazłam się w pokoju o białych ścianach, ciemnych panelach i dwoma niewielkim jednoosobowymi łóżkami. Rozejrzałam się po wnętrzu z zachwytem. Mój poprzedni dom, nie był nawet w połowie tak ładny jak to miejsce. Zaraz potem poczułam w ustach gorycz. Z pewnością będzie tutaj mnóstwo wymuskanych snobów z zamożnych rodzin. Będą szpanować pięknymi strojami i wyśmiewać się z takich jak ja. Westchnęłam. Obym tylko nie dostała jakiegoś snoba za współlokatora. Na razie w pokoju byłam tylko ja. Rozpakowałam się i przebrałam w wygodniejsze ubranie, czyli czarne legginsy, kremową bluzkę z czarnym wilkiem i czarno - białe adidasy. Na mojej szyi tradycyjnie znajdował się wisiorek. Czarna skóra i zawieszony na niej drewniany wilk, pomalowany na szaro - rudo, błyskający złotymi oczami. Mój amulet. Wciągnęłam powietrze wąchając mój pokój. Chciałam zapamiętać jego zapach w razie czego. Oczywiście od razu wyczułam zapach książek, dolatujący z małej biblioteczki na ścianie. Prócz niego wyczułam płyn do mycia okien, podłogi i mebli, zapach nowych mebli, resztki powietrza z dworu, który dostał się tu w wyniku wietrzenia i zapach dawno zaschniętej farby i tynku, a nawet cegły. Uśmiechając się wyszłam z pokoju, zabierają ze sobą Mp3. Taki stary grający grat i mój osobisty przedmiocik z mnóstwem rys. Nie mogłam się jednak z nim rozstać, wiązało się z nim zbyt wiele wspomnień ... Wybrałam jeden z utworów Hollywood Undead i włożyłam słuchawki do uszu. Tak przygotowana wyszłam na dziedziniec. Chłodny wiatr uderzył we mnie, ale dzień mimo tego był dość ciepły. Po terenach wokół akademii chodzili uczniowie. Moje uszy zaatakowało mnóstwo dźwięków, ale żaden z nich nie przebił się przez barierę jaką tworzyły moje słuchawki. Zatopiona we własnych myślach postanowiłam sprawdzić czy gdzieś tu nie ma jakiegoś lasu. Jego brak był by straszny, bo gdzie niby miała bym biegać jako wolny wilk? Na szczęście las znalazłam za budynkiem. Stary posępny i zarośnięty bór, skrywał w cieniu wszystkie swoje tajemnice. Powykręcane konary drzew, cierniste krzewy i kruk łypiący czarnym okiem z czubka dębu odpędził by każdego innego człowieka. Ale nie mnie. Mnie on przyzywał, obietnicą przygody, wrażeń, wolności ... wilczej swobody. Podeszłam aż na jego skraj i usiadłam na wielkim korzeniu wystającym z ziemi, niczym naturalna ławka. Zamknęłam oczy i dałam pochłonąć się muzyce i zapachowi lasu. Byłam u siebie.

<Ktoś?>

Jared Shelton

Imię: Jared 
Nazwisko: Shelton 
Wiek: 16 lat 
Gatunek: Zmiennokształtna 
Klasa: Pierwsza 
Charakter: Całość okaże się w praniu... O Jared można powiedzieć że jest dość skryta w sobie i niewiele mówi. Czasami wpada na szalone pomysły, co niekoniecznie kończy się dobrze. Faktem jest że nosi męskie imię, ale jej to nie przeszkadza. Jared jest odważna i czasem arogancka, jak każdy popełnia błędy, ale nie lubi się do nich przyznawać. Jeśli prosi cię o pomoc, to znaczy że wpadła w poważne tarapty... i ty też jeśli się zgodzisz. Żeby osiągnąć cel będzie "iść po trupach". Nigdy nie opuści przyjaciół w potrzebie, ale wroga już tak. Nie należy do osób wrażliwych czy zbyt empatycznych. Ta dziewczyna potrafi być mściwa i pyskata jeśli chce. 
Moce: 
- Zmiana w wilczycę
- Szybkie leczenie nawet poważnych ran 
- Panowanie nad zwykłymi wilkami 
Umiejętności: Potrafi prowadzić samochód lub motorówkę, jeździć konno i szkicować. 
Pokój: nr. 5 
Partner: Brak 
Sterujący: sowa38 - howrse/borderka - doggi 

Od Isabel cd Kiary

Już od dawna po akademii krążyła plotka, że dziś ma przyjechać ktoś nowy. Zwykle w takim przypadku dyrektor prosił jakiegoś ucznia o oprowadzenie nowej osoby. Tym razem, na szczęście lub nieszczęście nowego ucznia, padło na mnie. Rano udałam się do gabinetu dyrektora, aby oficjalnie dowiedzieć się o przyjeździe nowej uczennicy. Okazało się, że jest to  16 letnia zmiennokształtna - Kiara Carver. Postanowiłam czekać na nią w pobliżu wejścia do akademii. Jakąś godzinę póżniej Kiara Carver stanęła przed bramą akademii. Była ładna, miała na sobie białą sukienkę. Pachniała wilkiem. Wreszcie dziewczyna zdecydowała się wejść na teren akademii. Wiedziałam, że musi najpierw iść do dyrektora, a potem zapewne zechce zostawić swoje rzeczy w pokoju, więc czekałam dalej.
***
Po 30 może 40 minutach Kiara znowu pojawiłą się na dziedzińcu akademii. Teraz miała na sobie bluzkę, dresowe spodnie i trampki. Nie mam nic przeciwko takim strojom, ale dziewczyna z pewnością nie będzie miała łatwego życia w akademii. Podeszłam do dziewczyny.
- Jesteś nowa? - spytałam.
- Tak, a co?
- Jestem Isabel - uśmiechnęłam się lekko.
- Kiara - odpowiedziała dziewczyna krótko.
- Mam Cię oprowadzić po akademi - wyjaśniłam.
Kiara przewróciła oczami.
- Poradzę sobie sama - powiedziała tylko i odwróciła się.
- Nie wątpię - odparłam.
Kiara ruszyła przed siebie.
- Gdybyś jednak nie mogła czegoś znaleźć to będę tu czekać - powiedziałam.
Dziewczyna odeszła, a ja położyłam się na niewysokim murku przy wejściu do akademika. Ponieważ miałam oprowadzać Kiarę byłam dziś zwolniona z lekcji i nie miałam zamiaru wracać na lekcje tylko dlatego, że Kiara nie chce zwiedzić akademii z przewodnikiem.

<Kiara? Sorki, że dopiero teraz odpisałam...>

czwartek, 25 czerwca 2015

Od Kiary

Stanęłam przed bramą akademii. Stałam tak i się gapiłam. Naprawdę byłam w kropce że musiałam tutaj przyjechać. W końcu przekroczyłam bramę. Skierowałam się od razu do największego budynku. Prowadzona moim niezawodnym instynktem trafiłam do drzwi dyrektora. Spojrzałam na mój strój, byłam w białej sukience, już nie mogłam się doczekać kiedy zmienię ją na bluzkę, spodnie i wygodne trampki. Zapukałam do drzwi.
-Wejść.- usłyszałam głos dyrektora. Otworzyłam drzwi.
-Dzień dobry.- uśmiech firmowy nr. 1.
-Panna Kiara Carver?
-Tak.
-Oto pani plan lekcji i kluczyk do pokoju.
-Dziękuję.- uśmiech nr. 2.- wyszłam i spojrzałam na plakietkę.
-Numer 7.- mruknęłam. Ruszyłam z walizkami w stronę pokoju.
*OKOŁO PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ*
Nareszcie się rozpakowałam i przebrałam. Wszystko byłoby spoko gdyby nie to że pokój był dwuosobowy. Na szczęście nie było żadnych oznak że już ktoś mieszka. Wyszłam na korytarz, chciałam się udać na dwór. Po drodze słyszałam szepty uczniów na temat tego jak się ubieram. Co z tego że lubię się ubierać wygodnie, czyli jakieś spodnie dresowe i bluzkę. W takich momentach przeklinałam moje wilcze zmysły które utrzymywały się nawet jak byłam człowiekiem. Gdy znalazłam się już na zewnątrz podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
-Jesteś nowa?- spytała.
-Tak, a co?

<Isabel?>

Kiara Carver

Imię: Kiara
Nazwisko: Carver
Wiek: 16
Gatunek: zmiennokształtną, ale jest kimś więcej...
Klasa: pierwsza
Charakter:Jest bardzo skąplikowana ale postaram się jakoś to napisać. Na początku jest bardzo nie ufna, podejrzliwa, wręcz wredna. Może ci pomóc ale to tylko dla zasady. Gdy się ją bliżej pozna i zdobędzie jej zaufanie staje się całkiem inną osobą! Jest miła i bardzo przyjacielska, bez wahania ci pomorze i stanie w twojej obrania, nie ważne co gdzie i jak. Staje się cierpliwa i wyrozumiała, ale ma swoje granice. Dla wrogów i nieprzyjaciół jest bez litosna, wredna i wkurzająca. Będzie cie ścigać aż cie nie dorwie. Nie radze zachodzić za skórę bo to nie wszystko. Jest bardzo odważna i waleczna, z reguły najpierw robi później myśli o konsekfencjach. Robi jedno, myśli drugie mówi trzecie. Uwielbia być wilkiem.
Moce:
•zmienia się w wilka
•czyta w myślach
•może sprawić by ktoś zobaczył i usłyszał coś czego tak naprawdę nie ma lub by zrobił coś czego tak naprawdę nie chce; przy tym jej oczy stają się topazowe, ale nie tylko, są tego koloru również kiesy jest zła, bardzo przestraszona lub jest w wilczej postaci.
Umiejętności: strzela z łuku, ćwiczy wszystkie możliwe sporty, świetnie włada sztyletem.
Pokój: nr. 7
Partner/ka: szuka, ale nie koniecznie
Sterujący: howrse-Wilkena, doggi-Grita

sobota, 20 czerwca 2015

Isabel Hale

Imię: Isabel
Nazwisko: Hale
Wiek: 17 lat
Gatunek: zmiennikształtna
Klasa: pierwsza
Charakter: Isabel jest pewną siebie dziewczyną. Z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Isabel jest bardzo inteligentna i sprytna. Jest godna zaufania, przyjacielska. Is nie łatwo wyprowadzić z rówowagi; świetnie panuje nad swoimi emocjami i jest bardzo cierpliwa.
Moce: zmiana w wilka, wyostrzone zmysły, wyczuwanie emocji i uczuć innych
Umiejętności: gra na gitarze i fortepianie, śpiew, jazda konna, strzelectwo, łucznictwo
Pokój: nr 6
Partner: brak
Sterujący: remembered (howrse) Shelby (doggi)

Otwarcie

Blog zostaje oficjalnie otwarty. ZAPRASZAM :)